# 152
Nie ma co ściemniać - życie sekretarki w chylącej się ku biznesowej agonii firmie nie obfituje w momenty filozoficznych uniesień i głębokich przemyśleń o istocie bytu... Przemyślenia mogę mieć co najwyżej o istocie odbytu, znajdując się niewątpliwie na końcu tej zaszczytnej hierarchii w tak zwanej "mojej" psychodelicznej firmie.
Ale wystarczy trochę dystansu, a jako doświadczony życiowo pracownik biurowy mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie ma rzeczy, do której dystansu nabrać nie sposób - i wszystko się zmienia. Taka na przykład książka "Zwał" jest tego dowodem. I mój sequel tejże, który na pewno napiszę. Z resztą nie ja - życie samo go pisze, z naciskiem na życie biurowe, moje, od ósmej do szesnastej albo piętnastej czterdzieści pięć przy dobrych wiatrach, jak szef wyjdzie wcześniej. Is there any possibility to present this situation as more pathetic than it really is?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz